Menu

Mendzenia starego dziada

Luźne refleksje z założenia oparte o zasady logiki klasycznej

Przesadna reklama z reguły oznacza wiadomo co

konradboryczko

Na przykładzie najnowszych polskich seriali wyprodukowanych przez zagraniczny wielki kapitał.

Wpisu filmowego jeszcze nie było. No to podsumujmy obecną polska jesień serialową w aspekcie kryminalnym. To znaczy chodzi o to, że tej jesieni polskojęzyczne płatne telewizje zaprezentowały nam 5 szumnie zapowiadanych i reklamowanych seriali kryminalnych. Właśnie skończyłem oglądać je wszystkie i chętnie się z Wami podzielę wrażeniami. A co ; )

Żeby było jasne. Doceniam pracę filmowców i bardzo się cieszę, że i u nas powstają wysokobudżetowe seriale z prawdziwego zdarzenia. To świetnie i dobrze rokuje na przyszłość. Coś tam jednak zawsze można poprawić…

A o co chodzi z tym tytułem wpisu? Z tych pięciu seriali dwa oceniam bardzo dobrze, trzy to kompletne rozczarowanie. I to rozczarowanie jest właśnie dokładnie odwrotnie proporcjonalnie do tego, ile reklam i plakatów było na mieście. Jedziemy z rankingiem, oczywiście od końca.

  1. Ślepnąc od świateł

Nie jest to największe rozczarowanie, ale na pewno serial najgorszy z całej piątki. Co w sumie nie dziwi, bo HBO od lat udowadnia, że ma problem ze zrobieniem dobrego polskiego serialu. Ok, "Wataha" im wyszła (choć zachwyty uważam za przesadzone), "Pakt" ma niezłe momenty (zwłaszcza pierwszy sezon), a reszta? Nawet tytułów nie pamiętam.

Wracając do „Ślepnąc”. Może ja już stary jestem, ale dla mnie serial powinien snuć jakąś w miarę sensowną, spójną opowieść. Tu zaś mamy zbiór teledysków połączony jakimiś bezsensownymi dłużyznami. Mam wrażenie, że 1/3 serialu to główny bohater jeżdżący BMW po wszystkich warszawskich mostach bez wyraźnego celu (czy w którymkolwiek momencie akcja rozgrywa się na prawym brzegu Wisły?). W efekcie serial składa się z poszczególnych scen, które razem tworzą jakąś tam fabułę. Tylko ze jakoś nic nas nie obchodzi jak to się dalej potoczy, no intryga kompletnie nie wciąga. Mimo wielkiego budżetu widocznego w każdym kadrze.

Nie rozumiem też obecnej maniery obsadzania aktorów z wyraźną wadą wymowy. A taki właśnie jest główny bohater. Ja wiem, że to debiutant, który świetnie wygląda. Cóż, myślałem, że od czasów Małaszyńskiego zaprzestano już obsadzania w głównych rolach pięknego drewna.

Serial ma mnóstwo minusów i niedoróbek. Ale są trzy plusy (gołych cycków w każdym odcinku nie liczę). Dwie genialne sceny i występ jednego aktora. Sceny to Więckiewicz na basenie z monologiem godnym „Depresji gangstera” oraz wjazd ekipy gangusów na hipsterską wigilię. Boskie. A występ to tego aktora, który grał gangusa wypuszczonego z więźnia, a potem zakopanego. Postać kluczowa, ale nie będzie spoilerów. Kurczę, genialny jest, a nazwiska nie pamiętam…

Książki nie czytałem. Może lepsza. Serialu, jeśli jeszcze nie zaczęliście, oglądać zwyczajnie nie warto.

  1. 1983

Oj, to jest największe rozczarowanie. Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie jest to kompletnie zły serial, niemniej oczekiwania były ogromne. Niestety, wszystko co mogło pójść nie tak – poszło.

Generalnie sam pomysł na serial był genialny, lubię takie political fiction. Do tego polski debiut Netfliksa, ogromny budżet i dwie świetne reżyserki, które, o ile nie zaczną umoralniać widza, gwarantują świetną robotę. Niestety, nie mogły się powstrzymać.

I może od tego zacznę. Poziom styropianowej martyrologii i łopatologii dla lemingów rodem z tvn24, Newsweeka i śp. Agory poraża. Rzygać się chce, pierwsze dwa odcinki są po prostu niestrawne. Na szczęście zamiarem twórczyń było w tych dwóch odcinkach zamknąć kwestie wprowadzające, a od trzeciego odcinka zacząć prawdziwą opowieść kryminalną. I jest od razu dużo lepiej. Intryga ok, akcja wciąga, mało co przeszkadza. Co prawda aktorów stać na więcej, zwłaszcza wszechobecnego Więckiewicza. Ale da się to oglądać, zwłaszcza jeżeli nie będziesz przesadnie skupiać się na scenografii, bo tam akurat kuriozum goni bzdurę.

Tak to już jest, że od kilku lat etykieta Netfliksa nie gwarantuje, że serial będzie dobry. Niestety Netflix jest zerojedynkowy. Albo robi rzeczy bardzo dobre (z ostatnich "The Crown" czy "Casa del papel"), albo wtopy (choćby ostatni niepotrzebny i zupełnie sknocony sezon The house of cards). Nic po  środku.

Podsumowując 1983: Jak przebrniesz przez dwa pierwsze odcinki, to warto dalej oglądać. Jak nie zacząłeś, daj se spokój, szkoda nerw.

  1. Rojst

Niby na podium, ale to nie oznacza, że jest dobrze. To dowód, że dwa omówione seriale są jeszcze gorsze. I oczywiście bardziej reklamowane.

Kurcze, naprawdę szkoda tego Rojsta. Jest świetnie zrobiony, genialne plenery, zdjęcia, niepowtarzalny klimat. Oscarowa gra Seweryna, Ogrodnik mnie jakoś nie przekonuje, ale może być, no miodzio. Dzieło kompletne, wybitne. Ale jednak nie.

Na czym polega problem? Otóż zaczynasz oglądać pierwszy odcinek i wgniata Cię w fotel. Banan na twarzy, nie masz czasu po browara sięgnąć, zachwyt. Coś niesamowitego, tego właśnie brakowało. Z wypiekami na twarzy odpalasz drugi odcinek i … jest tak samo. Oglądasz go 10-15 minut i powoli do Ciebie zaczyna docierać okrutna prawda: tak już będzie do końca. I to jest dramat.

Bo ileż można się zachwycać plenerami, zdjęciami, planem, klimatem i genialnym Sewerynem, skoro wciągającej intrygi brakuje? Fabuła słaba, a zakończenie dramatyczne. To ma być, do jasnej cholery, serial kryminalny, a nie dokument o schyłku PRL na jakimś zadupiu. Niestety pomysłu na serial zabrakło.

I to jest właśnie clou. Gdyby twórcy zrobili normalny, półtoragodzinny, film fabularny, mogliby konkurować o nagrody z „Zimną wojną”. Ale nie, oni uparli się na sześciogodzinny serial o niczym. PO CO???? W ten sposób wszystko zepsuli. Wielka szkoda. No i pewnie sequela nie będzie, bo Showmax się z Polski zwinął.

  1. Nielegalni

I to jest wreszcie to! Świetny serial, choć wiadomo, że nie jest łatwo zrobić dobry serial szpiegowski. Z reguły wychodzi nudny kotlet, pełen psychopierdów, a nie akcji.

Tu za to wręcz przeciwnie. Ogromny budżet, rozmach, szerokie plany i wiele atrakcyjnych plenerów w kilku krajach - nie przytłacza. Akcja toczy się wartko, praktycznie nie ma dłużyzn, obsada bez zastrzeżeń. Wciąga niemiłosiernie, a i zakończenie zaskakuje. Kawał świetnej roboty, a i drugi sezon byłoby z czego wydziergać. Właściwie jedyna rzecz, do której można się przyczepić, to gmach KC grający siedzibę białoruskiego KGB. Warszawiaków to śmieszy do rozpuku, takie to oczywiste : )

Brawo Canal plus. Co prawda rehabilitacja po drugim sezonie Belfra nie jest możliwa (tu potrzebna jest pielgrzymka pokutna i kilka publicznych egzekucji), ale próbować warto. Książek Severskiego nie czytałem.

Jedyna obawa to … Andrzej Seweryn. Jest oczywiście w swoim fachu przegenialny, z aktorów tego pokolenia to chyba tylko Gajos może się z NIM równać. Oby tylko nam się Pan Andrzej nie opatrzył, bo ostatnio pojawia się niepokojąco często…

Bonus: Sylwia Juszczak, którą uwielbiam, w zasadzie nie wiem za co. Chociaż wolałem ją w wersji przedbotoksowej, z czasów „Fali zbrodni” na przykład.

  1. Znaki

Pełne zaskoczenie. Wiem. Ale już tłumaczę.

Jest to serial kryminalny kompletny. Przy wcześniej opisanych wysokobudżetowych produkcjach, ma jedną ogromną zaletę: jest … taki normalny. Zwykły, prosty serial kryminalny, ze starannie dobraną, nieograną obsadą. Opowiadający nienadmiernie skomplikowaną intrygę, na którą składa się kilka równoważnych wątków. Ot taka opowieść, która mogła się wydarzyć naprawdę, pomijając wątek związany stricte z Górami Sowimi, praktycznie wszędzie.

Widać, że scenariusz został starannie wypielęgnowany, ktoś się pochylił nad całością i z dużą dbałością podszedł do wyważenia poszczególnych elementów. Nie mamy tu zdjęć rodem z filmów National Geografic (tylko górskie pejzaże pokazane tak po prostu), pościgów samochodowych czy innych fajerwerków. Przemocy jest tyle ile trzeba, krwi trochę, seksu też. Nic tu nie przytłacza i nie odciąga uwagi widza od kwestii najistotniejszych, czyli śledztwa i jego postępów.

I właśnie ta prostota i wiarygodność opowieści to najsilniejsze strony „Znaków”. W zasadzie trudno mi znaleźć jakiś słaby punkt. Nawet product placement skody nie jest jakoś nadmiernie irytujący.

Wielkie brawa dla AXN.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kb] *.play-internet.pl

    Errata: Rojst ma 5 odcinków.

© Mendzenia starego dziada
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci