Menu

Mendzenia starego dziada

Luźne refleksje z założenia oparte o zasady logiki klasycznej

Słowa wytrychy: Jego tumanowatość efałent

konradboryczko

Dzisiaj może o słówku, które doprowadza mnie do szewskiej pasji. Typowy przykład wyrazu, który jest zwykłym śmieciem. Kalką językową, pojęciem zerżniętym z języka obcego, które wypiera polskie słowa. Na zasadzie rzecz jasna kopernikańskiej. Czyli jest gorsze, a wypiera lepsze.

I nie jest tak, że polskie słowo znika pod naporem nowości. Nie, ten śmieć przesuwa definicje, agreguje istniejące pojęcia w nowe grupy. Co ciekawe, wbrew swojemu oryginalnemu znaczeniu

Cóż to jest ten efałent? Słownik angielsko-piastowski podaje, że przypadek, wydarzenie, zdarzenie,   impreza, okazja, zaszłość.

Powtórzyć? Nie, ok. To teraz rączka na kołdrę i do góry, kto kiedykolwiek słyszał użycie efałentu po polsku w każdym z tych znaczeń? No właśnie.

Wieloznaczny angielski efałent występuje u nas wyłącznie jako śmieciowy zamiennik słów impreza, wydarzenie, uroczystość. Jak firma jakiegoś matoła ogłasza się „Organizujemy efałenty”, to wiemy czego się spodziewać? Czy firma ta zorganizuje urodziny dwulatki, a może piknik w szkole z dmuchańcami? Czy raczej wyjazd korpointegracyjny? Dzwonimy. A nie. Oni organizują efałenty czyli koncerty sceniczne z mocnym nagłośnieniem. Wie Pan, Krawczyk, Rynkowski, Lady Pank może, jak Janusz wytrzeźwieje. To, do chuja wafla, nie mogliście tego od razu w ogłoszeniu napisać??!!

Najgorzej jak czytam na jakiejś oficjalnej stronie urzędowej, że, niech mu będzie, burmistrz „zorganizował uroczystości ku czci z udziałem. Efałent wzbudził ogromne zainteresowanie mieszkańców”. Czyli co? Przyszedł na to spotkanie jakiś Janusz Andrzej Efałent, zdjął gacie i wzbudził? Jaką funkcję on pełni? Jak można się z nim skontaktować? Ech…

No i tak mogę sobie klepać jeszcze trochę, tylko po co? Tak się tylko zastanawiam, że kiedyś to słowa polskie wypierały karkołomne zapożyczenia. Dzięki temu mamy samolot a nie aeroplan, samochód a nie automobil, silnik a nie motor (który u nas zastąpił motocykl), no i rower zamiast welocypedu/bicykla. Itp. Rozumiem, że trzeba jakoś nazywać nowe zjawiska, które przyszły do nas z zagranicy. Telewizja jest z łaciny i tylko Niemcy przetłumaczyli na Fernsehe. Mamy nasze polskie piastowskie smsy, które Anglosasi nazywają text. Już nawet fejsikowy wall w Polsce nazywany jest raczej tablicą.

Skąd więc ten cholerny efałent?

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [goodwrite.it] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Niestety muszę przyznać Ci rację. Tak to wygląda w dzisiejszych czasach.

© Mendzenia starego dziada
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci