Menu

Mendzenia starego dziada

Luźne refleksje z założenia oparte o zasady logiki klasycznej

Ekologia z perspektywy

konradboryczko

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie lektura pewnego artykułu, ale po kolei.

Jak być może zauważyliście, co jakiś czas w moich wpisach pojawiają się wątki okołoekologiczne. Np. w sprawie śmietnika, smartfona, bezsensownego kopcenia spalinami czy ecodrivingu. Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że o nasze środowisko dbać trzeba, wytwarzać jak najmniej śmieci, oszczędnie kupować rzeczy nowe, starać się jak najmniej zużywać prądu, wody, powietrza. To w skali mikro, bo w skali makro to trzeba pomagać biedniejszej części świata, która większość tego śmiecia produkuje sama sobie z tym nie poradzi.

Jest takie wyświechtane, ale niezwykle mądre, powiedzenie, że naszej planety nie odziedziczyliśmy po przodkach, ale wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci. I tego się trzymajmy.

A teraz o artykule. Otóż grupa wybitnych naukowców dała się namówić na przeprowadzenie pewnego eksperymentu myślowego. Zadano dwa pytania: Czy możliwe jest, że przed nami na Ziemi istniała inna wysoko rozwinięta cywilizacja techniczna? I co materialnego by po niej mogło pozostać? Kwestia pierwsza pewnie będzie odrębnym wpisem. Natomiast w kontekście ekologii warto skupić się na pytaniu drugim.

Przede wszystkim naukowcy zastanowili się co konkretnie taka cywilizacja techniczna mogłaby wytworzyć, za punkt wyjścia biorąc nas. Czyli, mówiąc krótko, jaka jest trwałość przedmiotów, które tworzymy. No słabiutko. Przykładowo taki samochód znika po kilkudziesięciu latach. Do dzisiejszych czasów dotrwały przedmioty codzienne (np. ubrania, chorągwie, zbroje) ledwie z czasów średniowiecza. Ze starożytności możemy podziwiać co najwyżej wyroby metalowe czy mniej lub bardziej połamane naczynia ceramiczne. A to ledwie 2 tysiące lat.

To może budowle, pomniki? Najstarsze nam znane to np., piramidy egipskie. Najstarsza z nich, według wikipedii, ma niecałe 5 tys. lat (2650 p.n.e.). I zapewne drugiego tyle nie wytrzyma bez konserwacji. Jakby zostawić ja na pastwę wiatru i piasków Sahary, to niedługo zniknie. To samo Sfinks, jej równlatek.

Co tu jeszcze kandyduje do życia wiecznego? Wyroby biżuteryjne. No bo co czas może zrobić np. ze złotym łańcuszkiem? Patrząc na metalowe np. spinki do włosów z czasów Piasta i Rzepichy – może. No ale dopóki taki łańcuszek leży sobie spokojnie w szufladzie, to nic mu nie będzie. Niestety, jak się skończy cywilizacja, w tym szuflada, to łańcuszek wpadnie do ziemi, gdzie z czasem ruchy górotwórcze go sprasują (upraszczam).

A może plastik, czyli ta zaraza, którą wymyśliliśmy kilkadziesiąt lat temu. Wprawdzie nikt jeszcze nie zauważył, żeby tzw. biodegradowalna torebka foliowa nagle mu sama zniknęła z szafki pod zlewem w kuchni, niemniej plastik też kiedyś zniknie. Pierwszy z brzegu link z googla. Wychodzi, że źle typowaliśmy. Plastik się rozłoży po maks 1000 latach. Za to szkło prawie jak piramidy.

Wszystko to złożone do kupy daje nam dość przerażającą wizję, że ledwie po maks. 20 tys lat od końca naszej cywilizacji, nie pozostanie po nas nic materialnego. Nic, co stworzymy, zbudujemy, używamy, przekształcimy nie przetrwa tyle czasu. Naukowcy w swych rozważaniach poszli dalej, tzn. po jakim czasie nie da się odnaleźć nawet poszlaki, że cywilizacja techniczna istniała, ale to temat na inny wpis.

Ten zakończę optymistycznie. To wszystko co napisałem powyżej to …. bardzo dobra wiadomość. Nie jesteśmy w stanie zniszczyć naszej planety. Ona sobie doskonale poradzi z naszą działalnością, bo jesteśmy tylko króciutkim epizodem w jej historii. Wniosek: troszcząc się o ekologię troszczymy się o siebie. Nie o planetę. O nasz własny komfort i jakość życia. Pamiętajmy o tym.

Wniosek ogólny: wszystko zależy od perspektywy.

© Mendzenia starego dziada
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci