Menu

Mendzenia starego dziada

Luźne refleksje z założenia oparte o zasady logiki klasycznej

Usługi google

konradboryczko

Na początek żarcik branżowy.
- Czym, jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych, różni się Android 3.0 od 8.0?
- Absolutnie niczym. Zarówno na urządzeniu z Androidem 3.0, jak i na urządzeniu z Androidem 8.0, nie wolno przechowywać żadnych cennych i poufnych danych.
I tak jest ze wszystkimi usługami dostarczanymi przez googla. Ten wpis nie będzie jednak o prywatności, poufności, tajemnicy korespondencji i takich tam. Rozmawianie o takich rzeczach w kontekście googla czy fejsbuka jest czynnością kompletnie bezcelową. Rozważałem wpis, ale w sumie życie mnie przegoniło. Ci, którym na prywatności zależy, znają to. Ci, co to mają w dupie albo intelektu nie starcza na zrozumienie w czym rzecz i tak się nie przejmą.
Ten wpis jest o tym, że usługi Google działają, z punktu widzenia użytkownika, mniej więcej. I tylko o tym.
Na początku warto przypomnieć, że Google to korporacja. Czyli firma, która istnieje wyłącznie po to, żeby zarabiać. To nic złego, ale jest ważne dla zrozumienia dalszego wywodu. Do tego dodajmy, że to korporacja amerykańska. I tu warto przypomnieć zasadę, na której opiera się cała gospodarka amerykańska (może poza zbrojeniówką). Są to dwa krótkie słowa: good enough. Czyli produkt nie musi być „good”, musi być „good enough”. Dla tych, którzy w szkole mieli szwedzki wyjaśnienie: „Wystarczająco dobry”. Żeby sprzedać, ma się rozumieć. Najłatwiej tę ideologię zrozumieć wsiadając do dowolnego amerykańskiego samochodu. Oczy bolą, uszy puchną, ale w sumie jakoś to jedzie.
No i właśnie takie są usługi googla. Niby działają, niby da się tego jakoś używać, ale w sumie trudno brać je na poważnie. O gmailu pewnie będzie osobny wpis, bo to skandal wszechświatowy. Weźmy zatem inne.
Na ten przykład wyszukiwarka. Czy myślicie, że po wpisaniu jakiegoś zapytania, otrzymacie odpowiedź zawierającą wszystko co jest na ten temat w Internecie? A w życiu! Dostaniecie tylko to, do czego Google ma dostęp (kilka procent Internetu, może będzie o tym osobny wpis) i google uzna, co z tego akurat Ciebie może interesować. Bo googiel „personalizuje” wyniki. Przykładowo, w zależności od komputera, którego użyjesz do wyszukiwania, wpisując np. „Warszawa” na jednym dostaniesz linki z wikipedii i przewodników turystycznych, na innym wykaz urzędów, a jeszcze innym adresy klubów nocnych i sklepów z gorzałą. W zależności od tego czego szukano na tym kompie wcześniej. Oczywiście są sposoby jak uzyskać wyniki z googla nie zepsute przez googla.
Druga usługa, mapy. Jako mapy jeszcze może się jako tako nadadzą, zwłaszcza na terenach, na których dawno nie było zmian. Jako nawigacja to śmiech na sali. Oczywiście mapy googla świetnie pokażą sklep czy siedzibę dużej firmy (oczywiście nie każdej), ale okoliczne ulice to już tak mniej więcej. A nową drogę to tylko jak coś ważnego przy niej powstanie. Ja wiem, że te mapy w pewnym stopniu tworzą sami użytkownicy. No ale to google akceptuje ten system. Który nie jest zły, tylko jakimś cudem na OSM działa super, u googla, mniej więcej.
Są jeszcze dokumenty niekompatybilne same ze sobą, edytor zdjęć niemający ułamka funkcji dowolnego darmowego, chmura, która potrafi tylko rozczulić i co tam jeszcze. Nie ma co się pastwić.
Dlaczego tak jest? Jak już wspomniałem google to korporacja. Czym się ona zajmuje? Tak naprawdę? A tu trzeba sobie jasno uświadomić, na czym to, moje robaczki, google zarabia. Krótkie przegooglowanie tematu i wszystko jasne. 90% (albo blisko) przychodów googla pochodzi z reklam. Tak tak, google to żadna firma informatyczna czy technologiczna. To gigantyczna agencja reklamowa. Czyli usługi googla muszą być good do sprzedawania reklam, a do korzystania przez klientów jedynie good enough.
Ujmę to inaczej. Każda usługa ma wiele funkcjonalności. I zapewniam, że kluczowa z punktu widzenia twórcy funkcja działa świetnie. Tylko z reguły ta kluczowa funkcja to nie jest ta, którą użytkownik za taką uważa, lecz ta, która jest kluczowa dla modelu biznesowego twórcy. Upraszczając, w gmailu kluczowa jest funkcja czytania i indeksowania Twojej poczty (a nie łatwość komunikacji), w nawigacji śledzenie Twoich ruchów (a nie, wydawać by się mogło śledzenie przez Ciebie otoczenia) w mapach pokazanie firm, które za reklamę zapłaciły (a nie, o zgrozo, pokazanie dokładnej mapy), w wyszukiwarce pokazanie Ci linków, za pozycjonowanie których google wzięło kasę, w youtubie pokazanie promowanych filmów, w dokumentach jak w gmailu: czytanie i indeksowanie ich treści. Te funkcje działają bezbłędnie, zapewniam.
A inne… Mniej więcej.

© Mendzenia starego dziada
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci