Menu

Mendzenia starego dziada

Luźne refleksje z założenia oparte o zasady logiki klasycznej

Gmail i kropka w adresie

konradboryczko

Niedawno przeczytałem, że google planuje rewolucyjne zmiany w swojej usłudze pocztowej. Strach się bać.

Oczywiście nie ma co marzyć, że gmail nagle przestanie czytać nasze maile, skanować załączniki, integrować naszą korespondencje z kalendarzem (nie tylko naszym) i takie tam. Nie przestanie też zamieszczać na naszych urządzeniach szpiegowskich cookies, porównywać naszej korespondencji z odwiedzanymi stronami itp. Jak komuś nie przeszkadza, że np. pisząc maila do żony o planach wakacyjnych od razu poczta wyświetla mu reklamy hoteli dopasowanych do jego wysublimowanych zainteresowań, to nie ma sprawy. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że żonie czytającej maila wyświetlą się jednak inne reklamy, bo wstyd i rozwód. Ok., korzystaj z takiej poczty, nie ma najmniejszego problemu. Tylko się potem nie dziw efektów korzystania z usługi śledzącej Ciebie i agregującej wszystkie możliwe usługi o Tobie. A filmiki z dalekich krajów oglądaj na innej przeglądarce, w trybie prywatnym, po pełnym wylogowaniu z googla (oj, trzeba się naklikać). Youtuba oczywiście bez logowania. No.

Ten wpis nie jest jednak o tym. Tylko o pewnym błędzie w tej usłudze, który ciągnie się już od kilkunastu lat i nigdy nie będzie załatany. I google o nim wie Oczywiście to nie bug, tylko ficzer.  Ale po kolei.

W ramach wstępu w stylu WPOK („właśnie pogoniłem ogromne kupiszcze”). Z poczty gmail korzystam od niemal samego jej początku. Jeszcze w czasach, kiedy, żeby tam założyć, konto trzeba było otrzymać zaproszenie, a o polskim interfejsie czy polskich fontach można było pomarzyć. Miałem tam aktywne łącznie trzy konta, teraz zostało już jedno. Zakładałem tam zresztą ich więcej, bo były potrzebne do rejestracji np. tabletu dla dziecka. Pewnie są aktywne, ale nawet ich nazw nie mam jak znaleźć, zresztą po co. Tzw. konta śmieciowe.

Po jakimś czasie google przeprowadziło unifikację swoich usług i teraz jest jedno konto do logowania się do wszystkich serwisów. Z punktu widzenia bezpieczeństwa to oczywiście śmiech na sali, a z punktu widzenia ochrony prywatności, to w ogóle nie ma o czym pisać. I teraz przechodzimy do błędu.

Moje jedyne konto google, na którym mi zależy i przedstawia dla mnie jakąkolwiek wartość, założyłem bardzo dawno temu. Ma ono postać imie.nazwisko(at)gmail.com Jako że osób o takim imieniu i nazwisku w Polsce jest trochę, w tym kilka nawet znanych, adres ten można uznać za dość pożądany. Miło mi. Korzystam z niego sporadycznie w korespondencji oficjalnej, takiej gdzie powinienem występować pod imieniem i nazwiskiem. Jakieś 100 maili rocznie.

Zawiera on jednak tę nieszczęsną kropkę. W czasach powstania gmaila, w ramach ideologii mniej więcej i good enough, programiści googla olali znaki specjalne. To znaczy pozwalali na zakładanie kont zawierających w nazwie kropki, podłogi i pewnie inne, natomiast system te znaki ignorował. Czyli wpisania adresu fryzjer.stylista, fryzjer_stylista czy fryzjerstylista dla systemu było dokładnie tym samym. Trzeba oddać sprawiedliwość, że nie tylko google tak miało. Np. gazeta.pl też, która AFAIR już koło roku 2000 zablokowała możliwość zakładania kont ze znakiem specjalnym na końcu typu fryzjer.stylista.kreatywny_ i kazała je usunąć. Git.

Google oczywiście uzasadniało swoje niedbalstwo, tak, zgadliście, bezpieczeństwem. Chodzi mniej więcej o to, że zakładając konto google, de facto zakładasz kilkadziesiąt kont. Czyli to co założyłeś oraz wszelkie możliwe kombinacje tych literek i cyfr okraszone kropkami w każdym możliwym miejscu. Oczywiście po to, żeby sortować pocztę od poszczególnych nadawców. Być może, chociaż ja mam nieśmiałe przeczucie, że to rozwiązanie na początku wynikało jedynie z bałaganu, a teraz jest potrzebne googlowi, a nie użytkownikowi. Ale co tam.

Zresztą to tłumaczenie google wygenerowało z siebie po dobrych kilku latach. Czyli dostrzegło opisany problem i jego konsekwencje, gdy gmail był już zbyt duży. Ujednolicenie adresów było nierealne, a usuwanie kont wizerunkowo nieakceptowalne. I zostało jak jest….

Efekt? Na to wspominiane konto regularnie otrzymuję korespondencję skierowaną do innych osób o tym samym imieniu i nazwisku. Ludzie robią różne błędy w adresach, ale właśnie ten brak rozróżnienia czy w adresie kropka jest czy też niekoniecznie, stanowi tu największy problem. I czytam sobie czyjeś polisy ubezpieczeniowe, zgłoszenia do jakichś programów, decyzje kredytowe, wezwania do zapłaty itp. Spokojnie, jak się zorientuję, że to jednak nie do mnie, to przestaję czytać, w końcu byłoby to naruszenie tajemnicy korespondencji (które może być tylko umyślne). Chociaż swoją drogą ta korespondencja nie znajduje się na serwerach na terenie Polski…

BTW spam też przychodzi zwielokrotniony, bo adresowany do kilku osób, a spływa na jedno konto.

Z kilkoma osobami mam już stały kontakt, przesyłamy sobie wzajemnie otrzymane maile, dzwonimy do siebie (przecież z korespondencji znamy swoje numery telefonów). Raz jest kupa śmiechu, raz tylko kupa. Jak to z ludźmi.

Naprawdę dziwię się, że ktoś traktuje usługi googla poważnie. np. u mnie w pracy korzystanie z serwisów googlowych wymagających logowania jest systemowo zablokowane. Ani z gmaila, ani dokumentów, ani kalendarza. I super :)

 

P.S. Są też próby zaklinania rzeczywistości:

https://www.spidersweb.pl/2018/02/gmail-kropki-plusy.html

http://www.businessinsider.com/why-google-says-period-in-gmail-address-doesnt-matter-2018-2?IR=T

Problem w tym, że to nie zawsze działa. Z przyczyn oczywistych nie podam konkretnych przykładów. Apeluję tylko o dokładne wpisywanie adresów email, bo po co mi Twoja recepta na maść na hemoroidy z wpisanym Twoim PESELEM i adresem zamieszkania?

© Mendzenia starego dziada
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci